9.11.15

Questo è un uomo che diventando sordo  
quando qualcuno gli dice la parola "no" . 
E non recuperare l'udito,  
fino a quando non rispondere "sì".

http://data.whicdn.com/images/18870935/large.jpghttp://41.media.tumblr.com/tumblr_mbonnvMyUP1qg22hlo1_1280.jpg

Vittorio Vito Tieri

Dwudziestoośmioletni masażysta w Ośrodku wypoczynkowym Złote Oko
Sycylijczyk z krwi i kości, studiował w USA, by później wrócić do Palermo
Małe mieszkanie na obrzeżach miasta, dzielone jedynie z dwuletnim Diabłem

Jak każdy dzieciak z początku chciał być strażakiem, astronautą, superbohaterem, snuł swoje dziwne plany na przyszłość, sądząc, że świat należy do niego, że póki ma przy sobie rodziców nikt go nie ruszy. Kilka lat później, dorastając, przekonał się, iż nic nie przychodzi tak łatwo, tracąc rodziców w wypadku samochodowym, z którego sam ledwo uszedł z życiem. Pozostawiony sam sobie zmienił wartości, które dotąd cenił w życiu. Poddając się, idąc na dno, nie widział już perspektyw na przyszłość dla siebie. Dopiero przyjaciel, a przez krótki moment i kochanek, wyrwał go z dziwnego stanu, gdy życie uciekało mu między palcami, tracił dni na popadanie w coraz gorsze towarzystwo, popełniając największe błędy. Wybił się z dna, znalazł sposób na siebie, poszedł w medycynę, by po paru latach skończyć jako fizjoterapeuta z dodatkowymi kursami na masażystę i aktualnie pracować jako masażysta w Złotym Oku. Jest dobry w tym, co robi, zna się na rzeczy, potrafi pomóc, gdy w grę wchodzą problemy typowo mięśniowe. Wychodzi mu to lepiej niż toczenie rozmów, nie jest jak barmani, którzy godzinami słuchając problemów innych, potrafią doradzić jakoś sensownie. Dobry z niego chłopak; ogarnięty, wyrozumiały, szczery i ambitny... może aż przesadnie. Czasami za bardzo poświęca się pracy, zbyt dużo godzin spędza w Ośrodku, a za mało przerw coraz wyraźniej obciąża jego organizm, przez co później samemu cierpi z tego powodu. Nie ma łatwej pracy, lecz nie wycofuje się, lubi to, co robi i zamierza dalej, będąc zbyt upartym, by się poddać dla własnego dobra. Świadom swej aparycji, wzdycha cicho w chwilach, gdy widzi zbytnie zainteresowanie kobiet, kiedy jest w pracy. Trzyma ludzi na dystans, nie chcąc wdawać się w dziwne relacje z nikim. Dusza towarzystwa, żartowniś, gdy otaczają go przyjaciele, których ceni sobie ostatnio coraz bardziej. Coraz więcej osób uważa go za świetnego człowieka, nie będąc jeszcze świadom jego wad, które coraz bardziej mieszają się z pozytywnymi cechami.


Fc: Damien Pannier
Nad zdj cytat z Ojca Chrzestnego
Klikać na gify tam dodatkowe zdj 

17 komentarzy:

  1. [Hej hej! Witam i do wątku zapraszam :) Tak sobie myślę I myślę i jedynie co przyszło mi na myśl to połączenie ich poprzez jego zawód - Alessia często mogłaby przychodzić do niego na masaże kręgosłupa. Traktowałaby to jako formę takiego odprężenia. Nie wiem jednak czy jest do dobry pomysł na wątek :D
    I taka mala uwaga - czy zamiast 'astronautom' nie powinno być 'astronautą'? :)]
    Alessia

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dobry wieczór! Udanego blogowania, a z racji, że na ten moment jest nas niewiele, proponuję wątek, choć z pomysłem nie jest najlepiej. Na masaże to Serafino raczej nie biega, ale można by nawiązać do zbyt długiego czasu w pracy... Hm?]

    Serafino

    OdpowiedzUsuń
  3. [Oj office jest nie dobry. Tak jak i autokoretka w telefonie :D
    O! W sunie mogą się przyjaźnić. Albo być na etapie ktoś więcej niż znajomi ale mniej niż przyjaciele. Myślę że takie rozwiązanie będzie dla nich najlepsze :D ona będzie mu przynosiła obiadki domowej roboty, które sama robi. A że bardzo lubi wymyśle dania to będzie miał wiele do jedzenia :D w zamian będzie ja masował po godzinach pracy czy między klientkami.
    W sumie urodził mi się taki pomysł na wątek - jedna z klientek będzie go 'molestować'. Ten typ co nie odpuszcza. Przyjdzie Alessia i zostanie 'narzeczoną' Vittoria. Co o tym sądzisz? :)]
    Alessia

    OdpowiedzUsuń
  4. [Uznajmy, że ich znajomość jest neutralna, ale są blisko konfliktu, a jak na złość Serafino po raz kolejny wpadnie po godzinach pracy z informacją, że to jeszcze nie koniec, bo ktoś tam coś tam – zachciewajki na masaż ma. A co. A, że Serafino się nie odmawia... XD]

    Serafino

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zrobi przed nim jakiś striptiz poprosi o erotyczny masaż. A jako że może być atrakcyjna jednak dość stara to Vitto nie będzie zainteresowany :D
    I Alessia mu życie uratuje. Już widzę ten wątek i juz mi się podoba :D zaczniesz? (: ]
    Alessia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [W ogóle! Czy to Ty miałaś takiego fajnego djura - tygryska na blogu prawo-wojny? :)]
      Alessia

      Usuń
  6. Witaj! Bardzo się cieszę, że nasze wąskie grono autorów powoli się rozrasta. :) Lubię kreację Vito, ale szczególnie podoba mi się jego dystans do gości, a zwłaszcza do pań. To dobrze, że utrzymuje chłodną relację i nie przekracza granic. Muszę pochwalić również obłędne gify! Mam nadzieję, że będziesz czuć się u nas dobrze i nieprędko zrezygnujesz z zabawy.

    Administracja

    OdpowiedzUsuń
  7. [Haha, już widzę ich biegnących korytarzami i ścieżkami ośrodka XD To byłoby ciekawe. Tak, zaczniemy od spokojnego wieczoru, który zakłóci wpadający bez pytania Serafino... XD]

    Serafino

    OdpowiedzUsuń
  8. [Łomatkobosko, znów muszę zaczynać. Dobra, spróbuję. Najwyżej będziesz krzyczeć XD]

    Wydawało mu się, że tego dnia już nie będzie histerycznego tupania żadnej z pań, która bardzo czegoś chce, ani krzyków gburowatnych panów pragnących rezerwacji biletów do opery, gdzie za 15 minut zacznie się widowisko. Sądził, że w związku z zakończeniem pracy pół godziny wcześniej będzie mógł przewieźć swój tyłek do domu i zapomnieć o chaosie, aż do dnia następnego.
    Nie wyglądał na szczęśliwego, gdy chłopak z recepcji stukając go w ramię, czego bardzo nie lubił, próbował zwrócić na siebie uwagę. A mógł wyjść z części hotelowej w pośpiechu io nie zwracać na nikogo uwagi? Mógł. Żałował, że tego nie zrobił.
    Ubrany w skórzaną kurtkę, zarzuconą na białą koszulę i sprane dżinsy patrzył na chłopaka, jak na nawiedzonego, gdy ten mówił mu, że jakaś wysoko postawiona pani życzy sobie przynajmniej godziny w rękach dobrego masażysty. Pięć razy przeklął nadętą paniusię widząc jej nazwisko na kartce. Sięgnął po notes i wspisał ją. Zaklął w myślach i ruszył do miejsca, gdzie znajdzie Vittorio, który powinien ten temat ogarnąć. Niezależnie od godziny na zegarze.
    Klient nasz pan. Klient wymaga, a konsjerż musi. Za to mu płacą. Szef się nie czepia. Serafino musi zrobić wszystko, by klient był zadowolony. I tak wszystko kręci się w kółko. On nie odmawia i nikt nie może odmówić jemu.
    Zwolnił kroku, by wejśc w miarę kulturalnie, choć zapomniał zapukać. Zresztą, kto tu do cholery puka?
    – Pilne. Niecierpiące zwłoki. Potrzebna godzina z twojego wolnego czasu dla pewnej pani, która wyraźnie zwróciła na ciebie uwagę i na twoje dłonie, tfu, nie zapominając o umiejętnościach. – Uśmiechnął się opierając o ścianę.

    Serafino

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Hah, dziękuję za miłe powitanie. :3 Ja też podglądam, przyznaję się.
    Co do wątku... Mam nawet pomysł, a co. Mało oryginalny, ale zawsze coś! Vittorio jest masażystą, a zatem Scarlet poszłaby do niego. No i wcisnęłaby się ostatnia, przychodzi do niego, on ją masuje (tak relaksacyjnie), a ona - na koniec - mu tam... usypia. No to on ją budzi, ta wstaje gwałtownie, wypiernicza się na podłgę, ktoś wchodzi, kiedy on pomaga jej wstać (i sam się wywala), a nazajutrz po Złotym Oku krąży plotka, że nasza dwójka coś ze sobą ten. XD]

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Oj tam, oj tam. :3 Brodaci mężczyźni są najprzystojniejsi, więc niech pracuje jak najdłużej, bo jest na czym oko zawiesić. XD ]

    Scarlet przemierzała korytarze Złotego Oka, nucąc przy tym pod nosem jakąś piosenkę. Ktoś normalny zapewne zakryłby uszy, ale kobieta nie przejmowała się swoim brakiem głosu... no, dopóki była sama.
    Nałożyła na siebie luźną sukienkę, którą szybko można było zdjąć, a rude włosy związała w koka, żeby nie zasłaniały szyi podczas masażu. W tym właśnie celu udawała się do Vittaria, który się tym zajmował. Co prawda Scarlet jeszcze u niego nie była, ale słyszała o nim sporo dobrego... No i przy okazji mogła się napatrzeć. Nie miała jednak zamiaru się narzucać, czy coś, bo nie była tym typem kobiety.
    W końcu doszła pod drzwi, zapukała, a kiedy usłyszała "proszę", przekroczyła próg pomieszczenia.
    - Dobry wieczór, umówiłam się na masaż. - Uśmiechnęła się szeroko, zamykając za sobą drzwi. - Przepraszam za drobne spóźnienie, ale nie mogłam znaleźć gumki do włosów, a chciałam je spiąć, żeby nie przeszkadzały - powiedziała spokojnie, dalej się uśmiechając.
    Rozejrzała się po pomieszczeniu. Leżanka, zasłonięte roletą okno, bo przecież było już około dwudziestej trzydzieści, no i wszystko czyste. Podobało się jej tutaj.
    Zastanawiała się, jak to będzie wyglądać. Głupio przyznać, ale nigdy nie była na masażu relaksacyjnym. Kiedyś miała jakiś w celach zdrowotnych, ale to jeszcze przed osiemnastką, albo i wcześniej. Z tego też powodu trochę się stresowała, chociaż nie na tyle, żeby uciekać.

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  11. [Miałam zamiar jutro się upominać jakby co :D juz nawet chciałam Ci zacząć ale! Przypomniałam sobie ze jak zaczęłam u tygryska to odpowiedzi nie było, więc teraz początku też nie będzie. O. Przytup i melodyjka w dodatku :D ]
    Alessia

    OdpowiedzUsuń
  12. [A to pewnie już nie odpiszę. O 18 wybywam i nie wiem o której wrócę :D ale w środę powinien być odpis.
    I mam już pomysł ma ciąg dalszy wątku :D]
    Alessia

    OdpowiedzUsuń
  13. – Nie jestem zaskoczony. Wszyscy mamy prywatne życie. – Wskazał na swój nieoficjalny strój. – Zdarza się też, że doskwiera nam głód. To całkiem ludzkie. – Zaczął przechadzać się po pomieszczeniu rzucając spojrzeniem to tu, to tam, a co jakiś czas spoglądając na Vito, który dość szybko połączył fakty. – Trafiłeś w dziesiątkę. Gorąca pięćdziesiątka, która cholera wie kim była, czy kim tam jest. W każdym razie dopomina się masażu. – Zmrużył oczy. – Albo czegoś innego. W to nie wnikam. – Uśmiechnął się ze współczuciem, bo wiedział, jak nachalni potrafią, być klienci. Szczególnie kobiety, które zapominają, gdzie są granice dobrego smaku i jak powinna wyglądać relacja klient-obsługa.
    Najchętniej nie zawracałby sobie głowy, ani nie marudził Vittorio, ale wie jaką burzą może się skończyć odmowa i próba przełożenia tego na inny termin. Goście Złotego Oka mieli swoje prawa. To miejsce rządziło się własnymi zasadami, które czasem potrafiły zaskoczyć nowych pracowników.
    – Nie wierzysz w to co mówisz. – Pokręcił głową. – Przyjmiesz ją dzisiaj, a ja wiszę Ci obiad, nawet dwudaniowy z deserem i czymkolwiek chcesz. – Spojrzał na zegarek zapięty na przegubie dłoni. – Zgadzasz się?

    Serafino

    OdpowiedzUsuń
  14. Uspokoiła się, kiedy Vittorio wszystko jej wytłumaczył i wyszedł. Zanim wyszedł, zdążyła mu jeszcze posłać uśmiech pełen wdzięczności, bo przecież tak ładnie powiedział to, co chciała wiedzieć. Nie wyglądał na zdenerwowanego jej spóźnieniem, na co Scarlet odetchnęła z ulgą.
    Zdjęła białą sukienkę i tego samego koloru stanik, po czym położyła wszystkie te ubrania na stoliku. Dolną część bielizny wolała jednak pozostawić, bo przecież nie przyszła tutaj na obnażanie się przed obcym mężczyzną, bez przesady. Po wszystkich tych czynnościach położyła się na brzuchu na leżance, czekając już na masażystę.
    Usłyszała jego kroki, a potem poczuła dotyk ręcznika na swoich biodrach. Poruszyła się nieco, ale to odruchowo, nie specjalnie.
    — Głupio przyznać, ale... tak, pierwszy raz — powiedziała cicho. — Znaczy się, kiedyś jeszcze byłam, gdzieś tak przed osiemnastką, ale było to w celach zdrowotnych. Mam nadzieję, że nie przeszkadza panu to, iż jeszcze nigdy nie wizytowałam u masażysty — dodała po chwili, rozluźniając się nieco.

    scarlet

    OdpowiedzUsuń
  15. Drgnęła lekko, kiedy poczuła dotyk nawilżonych olejkiem rąk na swojej skórze, jednak to była jej jedyna reakcja. Zamknęła oczy, rozluźniając się całkowicie, kiedy już przywykła do dłoni Vittoria, który zaczął już ją masować.
    Parsknęła cicho śmiechem, gdy usłyszała słowa mężczyzny. No tak, miał rację. Każdy pierwszy raz powinien być najlepszy, a z takiego przynajmniej założenia wychodziła Scarlet. Szkoda tylko, że tak często się to nie sprawdza...
    — Dziękuję — powiedziała z uśmiechem ruda, otwierając na chwilę oczy. — Tylko niech pan nie mówi tego paniom po pięćdziesiątce, bo niektóre już dawno zapomniały o granicach dobrego smaku. — Zaśmiała się cicho, kręcąc delikatnie głową. Słyszała już o zachowaniu podstarzałych kobiet, które chodziły na wizyty do tego akurat masażysty. Czasem ładni ludzie mieli naprawdę przerąbane.
    Było jej naprawdę dobrze, gdy Vittorio rozmasowywał jej plecy. Tego potrzebowała, ponieważ nawet na urlopie dzwonili do niej różni reżyserzy, chodziła na spotkania i sesje zdjęciowe. To wszystko naprawdę męczyło człowieka, chociaż na pierwszy rzut oka nie wydawało się być ciężkie.

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  16. – Zaczynając tutaj pracę, podpisując tysiące formularzy trzeba było się tego spodziewać, że Złote Oko powinno stać się drugim życiem. – Pokręcił głową, bo sam coś o tym wiedział. Nie zawsze, a właściwie nigdy nie pracował 8 godzin. Najczęściej 12, albo i więcej. Później padał na pysk, ze zmęczenia.
    – Szczerze to chyba nawet nie chciałbym wiedzieć kim była. – Popatrzył na Vito – I współczuję, że jest tak wielką fanką twojej osoby, ale... pomyśl, może są w tym jakieś plusy. – Nie bardzo wiedział, czy o krok przed molestowaniem cokolwiek jest plusem, ale czasem można było zwinnie tego uniknąć, a na przykład zyskać znajomość pani sędzi, czy innej szychy, która uratuje dupę w wymagającej tego sytuacji. Przerabiał to osobiście. Zresztą, Vito miał doświadczenie i pojęcie o tym co robi. Nigdy w niego nie wątpił. Był gotów zaliczyć go do grona osób, które ma poukładane w głowie.
    – Wybrała opcję odwiedzenia cię, jakoś dziwnie nie wspominała nawet o masażu w pokoju. – Serafino pokiwał z uznaniem. – I daj znać, kiedy i gdzie ten obiad. – Zaśmiał się i zamilkł spoglądając na zegarek. – Zostawiam Cię na godzinkę...

    Serafino

    OdpowiedzUsuń