Maeva Frida
Gustavsson
6.12.1987r.
Właścicielka sieci
hoteli ‘Liefde’
Holenderka z krwi i
kości
Stały gość hotelu
Od dziecka była zmuszana do
rzeczy, których nie chciała robić. Nic dziwnego, mając ojca biznesmena i
matkę-neurotyczkę. Ta na szczęście zmarła szybko i nie musiała swoim
neurotycznym ego torturować bliskich. Ojciec zmarł niespodziewanie rok temu,
przekazując cały swój dobytek pierworodnej córce.
Dobytek, który ona uważała za
przeklęty. Dobytek, którego nie mogła sprzedać. Chciała, a nie mogła. Czułaby
się jak zdrajca, oddając w cudze ręce, coś z czego papa Gustavsson był
najbardziej dumny. Bardziej niż z niej samej.
Dwadzieścia osiem lat na karku,
trzy skrzętnie ukrywane blizny i jeden niewielki tatuaż na karku. Szram na
psychice około miliona. Pięćdziesiąt pieprzyków. 3 złamane kości. 2 artystyczne
ręce, które wolałyby tworzyć i malować, aniżeli podpisywać tysiąc dokumentów
dziennie.
Kobieta z doświadczeniem. Kobieta
rozwódka. Kobieta prawie matka. Kobieta sukcesu. Kobieta doświadczona przez
los.
Amatorka psychicznego udręczania
się nad sobą i innymi. Fanka toksycznych relacji z mężczyznami. Masochistka na
80%, bo czasem marzy jej się szczęśliwe małżeństwo, domek na prerii i gromadka
dzieci.
Sumiennie podchodzi do
obowiązków, których szczerze nienawidzi. Rzadko stać ją na szczery uśmiech i
odrobinę empatii. Tę skrywa bardzo głęboko pod skórą. Jeśli o skórę chodzi-
gładka, mlecznobiała, podobno twarda. Podobno to kobieta nie do zdarcia. Chodzi
z wysoko uniesioną głową, delikatnie kołysze biodrami i nie zwraca uwagi na
zaciekawione spojrzenia.
Elegancki styl jest jej
nieodłącznym towarzyszem podróży. Kto ją widział w dresie- biada mu. Nie
pokazuje się ludziom bez karminowej szminki na ustach.
Tak naprawdę chciałaby być
szczęśliwa. Chciałaby być pogodna i radosna, chciałaby mieć wielkie grono
przyjaciół i prawdziwą rodzinę, ale nie potrafi. To pewnie wina tej matki,
neurotyczki i jej przeklętych genów.
Raczej rzadko opowiada o sobie.
Można ją jednak ugłaskać, najlepiej kieliszkiem martini. Przypomina najwredniejszą,
rudą kocicę, która wiecznie wspina się na wysokie drzewa i balansuje po
niepewnych, chwiejnych gałęziach.
Byłego męża nie widziała od dwóch
lat, mając nadzieję, że w jej włoskiej samotni nikt jej nie znajdzie. Tu może
być wreszcie sama. Sama, choć wśród ludzi.
Nie je mięsa, nie potrafi pływać
i ma wygórowane ambicje. Nazbyt pewna siebie, niekiedy zarozumiała i odrobinę
zimna. Królowa śniegu, której serce zamarzło, a włoskie promienie słońca próbują
stopić zimny lód.
[ Gdyby ktoś chciał przejąć
byłego męża Maevy to zapraszam po więcej informacji. Wizerunek- Gigi Hadid. Miło mi. :)]


[Witam. Od razu udanego blogowania życzę. No, ale ja nie tylko o tym. Pierwsze zdjęcie urzeka i zapada w pamięć, a co do tekstu to jestem pod wrażeniem. Dobra karta, ciekawa postać. Raz jeszcze witam. Konsjerż do usług.]
OdpowiedzUsuńSerafino Gotti
[ O ja Cię nie mogę, jaka ciekawa Pani! :o Co mogę powiedzieć, poza chwaleniem wizerunku i karty? Zapraszam do wątku. :3 ]
OdpowiedzUsuńScarlet
[Hej hej :) Witam ślicznie i życzę udanej zabawy na blogu. Czytając kartę rzuciła mi się w oczy pewna literówka 'Chciałą' zamiast 'chciala' :) Chodzi o pierwszy akapit w którym mowa o dobrobytku ojca :)
OdpowiedzUsuńW razie pomysłu na wątek zapraszam do siebie. Jedynie co mi do głowy przychodzi to połączenie ich jakoś przez pracę Alessi (: ]
Alessia
[Witam oficjalnie w gronie autorów tworzących tego bloga! Karta zawiera wszystkie wymagane informacje podane w trzecim punkcie regulaminu, a więc jest poprawna. Pierwsze zdjęcie stanowi świetne dopełnienie do ostatnich zdań tekstu, który swoją drogą jest fenomenalny i nie pozwala przejść wobec niego obojętnie. Świetna robota! Żywię ogromną nadzieję, że prędko nas nie opuścisz, a także życzę owocnych wątków! :)]
OdpowiedzUsuń[Dobry pomysł. Nic lepszego na ten moment nie wymyślę, więc możemy pobawić się w ten. "Ugłaskiwacz" to całkiem fajne określenie. Maeva może zaliczać się do grona klientów, których nie obsługuje z niesmakiem :D]
OdpowiedzUsuńSerafino
Dzień miał tak intensywny, że przestał spoglądać na zegarek. Nie przejmował się też telefonami i groźbami, bo naprawdę nikt nie mógł mu już bardziej zepsuć humoru, a przy tym wkurzyć niż pani z 243. uparcie twierdząca, że miała być umówiona na serię zabiegów z masażystą i jakimiś kosmetyczkami. Umówiona była – sprawdził to. Ale nie o to chodziło. Oberwał też za to, że owa pani trafiła nie w ręce tych, których chciała. Czy, do jasnej cholery, on był temu wszystkemiu winien? Nie! Po pierwsze, sprawa była bezpośrednio zgłaszana do kieronika, który miał ustawić grafik poszczególnych osób z obsługi dostosowując ich pracę do wymagań taj pani, a po drugie: pani miała zbyt duże wymagania, co do swych zabiegów. Zapomniała, że relacja klient-obsługa wygląda inaczej.
OdpowiedzUsuńSłyszał o tej pani ciekawe historie. Powiedział jej, jak wygląda sytuacja. Sprowadził na ziemię. Dostał w twarz, na koszuli miał plamę po winie, a zatrzaśnięte drzwi o mało nie złamały mu nosa.
Przynajmniej zakończył dzień pracy.
Wsiadł do windy z zamiarem wizyty w swoim pokoju, wzięcia prysznica i przebrania się w coś co nie miało plam po jednym z droższych win. Powinni to liczyć, jako warunki szkodliwe.
– Maeva – zdążył wypowiedzieć imię kobiety, która dołączyła do niego w windzie. Stwierdzenie padające mówiło wszystko. Odmowy nie było. – Chętnie, ale potrzebuję 15 minut – wskazał na plamę na koszuli – na pozbycie się tego. Wiem, że damie nie każe się czekać, ale można zrobić wyjątek, bo jakże bym przy tobie wyglądał – posłał jej spojrzenie lustrujące od stóp do czubka głowy.
Winda zatrzymała się na piętrze, gdzie Serafino miał rezerwację pokoju, od początku pracy, aż do chwili, gdy otrzyma wypowiedzenie, o ile to kiedyś nastąpi. To był jego drugi dom.
– Spotykamy się w barze, czy poczekasz na mnie w pokoju?
Posłał jej uśmiech.
Serafino
[Możemy zrobić naszym paniom taką relację: nie przepadają za sobą, ale z godnością. Pytanie tylko: dlaczego miałyby się nie lubić i czy pasuje Ci taka opcja? :) ]
OdpowiedzUsuńScarlet
– Dama i pcha się do jaskini lwa? – z uśmiechem na ustach, w tonie przyjacielskim, zakpił z jej wypowiedzi.
OdpowiedzUsuńWłaściwie cieszył się, że poczeka na niego w pokoju i nie będzie musiał jej poszukiwać gdzieś w barze. Zresztą, jej obecność zmniejszała prawdopodobieństwo wymyślenia czegoś jeszcze przez szefostwo i chęć wykorzystania go skoro był na miejscu. Jakby na to nie spojrzeć, były plusy posiadania znajomych gości, którzy wybawiali z opresji choćby samą obecnością.
– Proszę przodem – otworzył drzwi pokoju, zapalając światło przepuścił kobietę przodem.
W pokoju nie było wielu śladów użytkowania. Serafino starał się nieczęsto zostawać w Złotym Oku, ostatnio zdecydowanie preferował powroty do domu. Może to jakiś kryzys?
– Wstępnie, czego się napijesz? Wino, gin, szampan? – zaproponował podchodząc do barku znajdującego się w pobliżu sofy obitej skórą stojącej naprzeciw okna ukazującego całkiem przyjemne widoki. – Rozgość się, a ja postaram się ogarnąć w miarę szybko.
Puścił jej oczko i zniknął za drzwiami części sypialnianej. Przygotowany strój zawiesił na uchwycie przy szafie. Rozbierając się skierował się do łazienki.
Serafino
[Witam! :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa postać; coś czuję, że do bólu szczera, jeśli tylko chce komuś dobiec. Trochę przypomina mi Miię przed dwoma laty, acz ta wredna, albo raczej bezwzględna, bywała głównie w pracy. Obie straciły młodo matkę, mają za sobą nieudany związek... Pewnie coś by się udało nam sklecić, gdybyś była chętna na wątek.
Zaproponowałabym, by znały się zawodowo, ale Miia zajmowała się głównie grubszymi sprawami, zacieranymi przez najbardziej wpływowych tego świata. Maeva może znać jednak jej ojca lub któregoś z braci? Ich opisy, poza ojcem, znajdują się w powiązaniach Mii, jeśli myślisz, że to dobry punkt zaczepienia.]
[Wszystko zależy od tego na jakim etapie uznajemy rozpoczęcie ich znajomości. Jeśli jeszcze za czasów, kiedy był żonaty to pewnie ograniczałoby się to do przelotnych rozmów lub niby przypadkowych spotkań dla szanowanej elity na wielkich imprezach. Od tamtej pory mogą stanowić osoby dyskutujące ze sobą na mniej lub bardziej ważne tematy, ironizować, bo bez tego będzie nudno i zapijać ewentualne smutki przy drogim alkoholu. Chyba, że Maeva interesuje się sztuką. Wówczas mogłaby od czasu do czasu towarzyszyć Durandowi w nielegalnych aukcjach lub wystawach sztuki.]
OdpowiedzUsuńRémy Durand